Hej, mam pytanie do osób pracujących w gastronomii – może ktoś mi rozjaśni temat. Pracuję jako kelnerka i w moim przypadku wszystkie napiwki, które zostawiają klienci, trafiają do firmy, a potem „rozpływają się”. Szef twierdzi, że to idzie na „potrzeby lokalu”, czasem rzuci jakąś symboliczną kwotę w gotówce, ale nie ma żadnej jasnej zasady.
Czy to normalne? Czy to się gdzieś zgłasza? Albo chociaż – czy powinnam upominać się o jakieś rozliczenie? Nie chcę stracić pracy, ale czuję, że coś tu jest nie tak. Klienci myślą, że dają napiwek mnie – a ja z tego nie mam nic. Jak to wygląda u Was?