Witajcie drodzy Pomagacze :)
Koronawirus i przymusowe siedzenie w domu skłoniło mnie do rozmyślań na różne tematy. Jednym z nich jest mój problem dotyczący komunikowania się z ludźmi. Kiedy wszyscy w gronie znajomych wesoło ze sobą rozmawiają, śmieją się, ja nie potrafię włączyć się do dyskusji, bo boję się że moja wypowiedź będzie głupia albo nieskładna. Często potem jestem na siebie zła że nie odezwałam się, ale nie potrafię tego zmienić. Też często jest tak, że nie przychodzą mi do głowy żadne pomysły na ciekawe wypowiedzi ani sytuacyjne żarty, dopiero po czasie (np. po kilku godzinach) myślę sobie, co mogłam w danym momencie powiedzieć. A tymczasem inni sypią róznymi śmiesznymi opowiastkami jak z rękawa i czasem martwię się że mogę być postrzegana jako głupsza lub bardziej gburowata przez to, że siedzę cicho. Może ktoś też miał tak jak ja i wyszedł z tego jakoś? Będę wdzięczna za wszelkie rady :)