Mam męża, z którym jestem od kilku lat w związku, mamy dzieci. Mąż ma kolegę, kolega też jest żonaty, ale bez dzieci. Więcej nie powiem, z wiadomych względów nie chce zdradzać tu za wiele informacji. Od jakiegoś czasu zaczęłam się z kolegą męża bardzo dobrze dogadywać, czasem nawet lepiej niż z mężem. Podczas pewnej imprezy wykorzystując nieuwagę i stan po spożyciu u naszych drugich połówek, wyszłam z nim w ustronne miejsce i dalej już samo poszło. To jeszcze bardziej nas zbliżyło. Spotykamy się czesto sam na sam, wymyślamy różne wymówki naszym partnerom. I zdradzamy ich. Trwa to już jakiś czas
Myślę nad tym cały czas i sama nie wiem, czy dobrze robię, że się w to pakuję. On mówi że może ją dla mnie zostawić. Ale ja niechcę rozwalić mu małżeństwa. No i nie chcę żeby ucierpiały na tym nasze dzieci, które kochają swojego ojca. Płaczę po nocach, nienawidze siebie za to co robie, ale nie umiem przestać to jest silniejsze ode mnie. Nie potrafie spojrzeć w oczy jego żonie. Z mężem układa mi się coraz gorzej. Jestem teraz po nieprzespanej nocy. Stwierdziłam że muszę to z siebie gdzieś wyrzucić, ale przecież nie napiszę o tym do znajomych.
Jakieś rady?